czwartek, 29 września 2016

Seryjnie #1 - O najazdach na seriale

    Wiecie czego nie rozumiem? Nie rozumiem ludzi, którzy jadą po serialach czy anime takich jak My Little Pony, Pokemon, Supernatural czy Shadowhunters. Nie chodzi o to, że te seriale lubię czy też nie, chodzi o to, jak oceniają je inni...

MLP:


    Niby bajka dla małych dzieci, a jednak już ponad 60% widzów to mężczyźni, 40% w wieku 14+, a jakieś 20%(ok. 50% z tej męskiej widowni) to ludzie 18+. I niech mi ktoś powie dlaczego z tego powodu trzeba jeździć po tym serialu i jego widzach? Że niby pedały (temat "gej" a "pedał" zostawię raczej na polityczny wpis), że niby serial dla bab i niedorozwoje go oglądają? Ile recenzji i opisów trzeba, aby do takich kretynów dotarło skąd wzięło się zainteresowanie serialem? Ile razy można powtarzać, że serialowy humor i niektóre gagi to pinto-pinto humor przetransferowany tylko dla dorosłych. No bo proszę was, niektóre żarty są dziwne i niezrozumiałe dla dzieci (ciekawe dlaczego :?), a zawody w piciu alkoholu w bajeczce już pomijam. Co więcej serial ma więcej pozytywnych niż negatywnych skutków - wśród opisanej męskiej grupy widowni w statystycznych 40% wystąpił znaczny spadek agresji, nawet pojawiły się placówki, które w ramach kuracji podopiecznych(czytaj więźniów lub pacjentów szpitali psychiatrycznych) stosowały tenże serial. I wbrew pozorom większość oglądających to ludzie hetero... Prawda jest taka, że jak ktoś nie rozumie o co chodzi, to na siłę musi się dopasować do reszty. Jeden idiota wysnuł wniosek, a za nim na rzeź poszło stado baranów - to jest KRETYNIZM. Sam byłem sceptycznie nastawiony do tego dziwnego serialu (no bo jak dorosły facet może coś takiego oglądać?), aż nie poczytałem w internecie artykułów o tym, jak i dlaczego właśnie faceci go oglądają... Daję święty spokój ludziom, którzy go oglądają, bo ich rozumiem. Jeżeli chcecie oceniać orientację seksualną lub sprawność umysłową po tym, jaki ktoś ogląda serial, to waszą można ocenić po wyglądzie kromki chleba. Tyle w temacie.


Pokemony:


    No ja rozumiem. "Bajka" o magicznych stworkach, które biją się między sobą. Fani popularnych obecnie anime nawet nie godzą się na nazwanie pokemonów czy digimonów anime. Nie skomentuję tego, ponieważ sam oglądałem dużo anime i powiem szczerze, że pokemony są... inne. O ile te starsze części były monotonne, w nowszych produkcjach (NARESZCIE) zaczęła pojawiać się rozwinięta i nieszablonowa fabuła, która znowu zaczęła przeradzać się w powtarzalną. ILEŻ MOŻNA. Do tego nowe regiony nie powalają starych wyjadaczy; ale weźcie się w garść. Napisanie "Badziew" to nic innego niż robienie z siebie idioty. Wystarczą dwa słowa, żeby nie wyjść na kretyna przy wszystkich: "Dla mnie" lub "Moim zdaniem". Proste! Zawsze to powtarzam - nie generalizujmy, gdy nie potrafimy być obiektywni. Grupą docelową bajek i anime tego typu są ludzie w wieku do 12-13 lat. Ale każde pokolenie jest inne. Nasz rocznik, tj. 1999 może nie akceptować tego, co rocznik 2003/2004 uwielbia, bo wydaje nam się to udziwnione (chociażby wszechobecne odnowione wersje kultowych kreskówek, które dla nas wydają się być tak głupie, a dla nowego pokolenia takie świetne...) Skoro nie godzimy się na nazwanie pokemonów anime, to tym bardziej na ten tytuł nie zasługuje Naruto (który swoją drogą jak na anime wzorowane na mandze ma więcej fillerów niż kanonu) i NIE. Anime nie musi powstać na podstawie mangi. Nie wiem kto tak oszukał dzisiejszych anime watcherów, ale to kłamstwo, które możecie sobie wyrzucić z głowy. Polecam przeczytanie trzech filarów anime (w skrócie: Trzech podstawowych definicji, które definiują KAŻDE anime poza Japonią, gdzie anime nazywany jest każdy serial animowany) i stuknięcie się w głowę, zanim w dyskusji powiecie, że Pokemony to nie anime, bo nie są oparte na mandze. Rodzice z kolei uważają, że ów twór wywołuje agresję u pociech. Ludzie, nie wiem czego poza leczeniem psychiatrycznym wam trzeba, żeby do was dotarło, że jeżeli dziecko staje się agresywne "przez" bajkę, to nie jest to wina bajki tylko psychiki dziecka. Wszystkie takie zjawiska, gdy człowiekowi świat wirtualny miesza się z rzeczywistym nie wynikają z natury świata wirtualnego, tylko postrzegania świata przez ową osobę. Jeśli wasze dziecko ma problemy z postrzeganiem rzeczywistości (co nawet u małego dziecka nie jest normalne), zabierzcie je do lekarza, ale jeśli wasze dziecko nie zachowuje się nieprzyzwoicie, to nie zabraniajcie mu oglądać tego, co lubi. Come on... I akurat to jest ten serial z listy, którego nie lubię. Nie znam, to się wypowiem :)



Supernatural:


    Że niby serial skończył się na 5 sezonie? No ja rozumiem, że niby nie ma już takiej wybitnej fabuły jak wtedy, ale mnie np. fabuła jak najbardziej odpowiada. Jest ciekawa, nietypowa, wreszcie jest przeszkoda, której W-cherowie nie mogą pokonać - o co więcej można prosić? No chyba, że lubicie niepokonanych bohaterów to przepraszam. Serial jest świetny, warty polecenia i nie bez powodów długo zajmował toplisty (a w top 100 seriali świata figuruje na 67 miejscu... To, że dla Ciebie serial skończył się na 5 sezonie nic nie znaczy). Nie narzucajcie innym swojej opinii, bo to jest idiotyczne. Poza tym warto wspomnieć, że trzeba przywyknąć do tego, że z sezonu na sezon wyzwanie się zwiększa (chociaż będzie to trudne po 11 sezonie ;v) i W-cherowie nie mają szans pokonać przeciwników sami, a mimo to wciąż triumfują. Jeżeli komuś zbrzydło oglądanie ich zwycięstw - ok. Nikt was nie zmusza, ale jak ktoś obejrzał piąty sezon i mówi, że serial nie ma klimatu i ma słabą fabułę, tylko dlatego, że mu się znudził, to ma nierówno pod sufitem.



Shadowhunters:


    Świeży serial, bo z tego roku. Oparty na bestsellerowej serii "Dary anioła", na podstawie której wydany był film, który wylądował w śmietniku. Skrytykowany przez zwykłych zjadaczy chleba jako tragiczny serial o słabej grze aktorskiej, ale prosze was. Obejrzałeś 2 pierwsze odcinki i oceniasz. Później pod względem gry aktorskiej robi się, moim zdaniem (z resztą wielu osób, które wytrwały do końca mimo trudnych początków), tylko lepiej (i można pochwalić się dwoma aktorami, którzy mają jedne z najlepszych ocen za grę aktorską w oczach widowni i krytyków z całego świata), a o tym, że fabuła jest genialna dowiodła sprzedajność serii książek. Jak dla mnie ocenianie czegoś po okładce jest oznaką kompletnego braku szacunku zarówno do autora, jak i do samego siebie. Fakt. Początkowo aktorstwo odpycha, ale z czasem jest całkiem spoko i serial jest, w mojej opinii, świetny.



A tam, zbiorę sobie całość do kupy. 

Primo - jak już oceniamy serial, nie możemy zapomnieć, że jest to nasza ocena i nie możemy generalizować czy też narzucać jej komuś. Na dobrą sprawę, żeby pozwolić sobie na generalizowanie, musimy być w zdecydowanej większości, a nie w jednoosobowej armii, która nie obchodzi nikogo innego niż rodziców. Secundo - Nie oceniajmy czegoś, jeśli nie poznaliśmy szczegółów i opieramy się tylko na opiniach innych, bo zrobimy z siebie idiotów. Tertio - Warto też powiedzieć sobie coś o pierwszym wrażeniu (tak, jest ważne, ale nie upoważnia nas do wyrażenia opinii na temat całokształtu) - w taki sposób, to można oceniać prostytutkę, ale nie dzieło sztuki, więc skoro jesteście na poziomie zawadiaki, który kupuje usługi panienek do towarzystwa, to oceniając CAŁY serial po pilocie (który ma was zachęcić lub zniechęcić), uderzacie we własną godność, a nie w serial. Pierwszy sezon serialu xyz podobał się każdemu, drugi podobał się połowie, a trzeci 25% pierwotnej ilości - można więc śmiało powiedzieć, że trzeci sezon był słaby. Ale miał np. odcinki, które przyciągały więcej lub mniej - żyjemy w takiej rzeczywistości, że subiektywna opinia bliskiej osoby często skreśla coś w naszych oczach. To jest bzdura. Nigdy nie kierujcie się subiektywną opinią innych jako wyznacznikiem. Weźcie ją pod uwagę, ale dajcie 'temu czemuś' szansę.



    Moim zdaniem dwa najniższe seriale (bo dwa wyżej to kwestia gustu i przekonań i to znacznie grubiej niż dla typowych seriali) są godne uwagi i mogę je polecić każdemu, kto lubi nutkę fantastyki w dramacie lub nutkę dramatu w produkcji fantastycznej.

1 komentarz :