To będzie taka nowa seria (spokojnie, niedługo nowy post z Might Music). Skupię się w niej na opisywaniu czegoś, co aktualnie śledzę (na chwilę obecną będzie to Supernatural, z końcem października z pewnością pojawi się TWD)
i zawrę opisy odcinka ze spoilerami, moje oczekiwania odnośnie następnego odcinka oraz wrażenia odnośnie tego odcinka. Tak więc od początku:
i zawrę opisy odcinka ze spoilerami, moje oczekiwania odnośnie następnego odcinka oraz wrażenia odnośnie tego odcinka. Tak więc od początku:
Wizja Sama jako bezsilnego gościa, który jest torturowany i przesłuchiwany (I to w tak niecodzienny sposób) jest czymś, czego się nie spodziewałem (myślałem o czymś znacznie gorszym; w końcu był z Lucyferem w piekle. Jak można kogoś bardziej torturować) i ostatecznie, mimo wszystko, się nie złamał. I ten moment, w którym "podciął sobie gardło", a w rezultacie rozciął rękę był po prostu przecudowny, ale, niestety, przewidywalny. Już mniej bym się spodziewał rzeczywistego podcięcia gardła, chociaż Padalecki zagrał to dobrze, nie mam co do tego żadnych zastrzeżeń, a scenariusz jest przemyślany, to wydaje mi się, że jak na komplikację akcji SN w obecnej sytuacji, było to za proste. Tak samo to uduszenie; wiem, że sam nie jest zimnym mordercą, ale zachowanie w tej sytuacji było moim zdaniem nie typowe. Wiemy co potrafi zrobić, gdy się wścieknie, teraz był torturowany, ale wyładowania tej wściekłości i bólu nie mogliśmy, rzeczywiście, zobaczyć.
Następnie Dean. Opowiada mamie co ją ominęło i wraz z nią i z Cassem poszukują Sama. Trafiają na trop i znowu widzimy troskliwego, morderczego wręcz braciszka w akcji. Ackles w tej odsłonie zawsze wypadał najlepiej (przynajmniej moim zdaniem; zapraszam do wypowiedzi), więc cieszę się, że serwują nam go na samym początku. O ile podoba mi się motyw oprowadzania mamy i poszukiwań Sama, o tyle wydaje mi się, że był on zbyt... mało widowiskowy jak na SN? Nienaturalny dla serialu?
Aktorka grająca Mary nie popisała się w tym odcinku; o ile lubiłem Samanthę Smith za jej naturalną grę, o tyle kompletnie nie pasuje mi do postaci Mary, a w tym odcinku, niestety, utwierdziła mnie w przekonaniu, że to nie jej serial (chyba, że wróciłaby do roli czarnego charakteru), ale to tylko moja opinia. Nie bierzcie tego do siebie.
Ogólnie rzecz ujmując, akcja odcinka strasznie się dłużyła i nie było w niej zbyt dużo rozwinięcia, ale znam SN na tyle dobrze, że wiem, że obszerne wątkowo wprowadzenie jest równoznaczne z obszerną akcją w późniejszym czasie i żywię nadzieję, że zobaczymy jej znacznie więcej w kolejnych odcinkach. Interesuje mnie jak potoczy się wątek Mary w nowej rzeczywistości oraz wątek ludzi pisma spoza USA. Czekam na kolejny odcinek!
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz