Kilka osób prosiło mnie o podjęcie tego tematu; miałem co do niego mieszane uczucia, ze względu na poruszenie wywołane pierwszym postem z tej serii, aczkolwiek widzę, że takie tematy przyciągają ludzi i generalnie większość nie miała z nim problemów, toteż lecimy z częścią drugą! Chciałem się wyrobić wcześniej i tak było, aczkolwiek nie zamieściłem posta i może się niektórym wydawać "OOD", ale spokojnie; jest aktualny od zawsze i na zawsze
O czym mowa? O świętach oczywiście. A jakich dokładniej? Cóż. Tymi, wokół których się skupię są Halloween i święta chrześcijańskie takie jak Wielkanoc czy Boże Narodzenie, a także mniej ważne (nie chcąc urazić uczuć katolików oczywiście) dożynki. Tak że tego... Zaczynajmy!
Duże poruszenie ostatnio wśród ludzi wywołał artykuł z Gościa Niedzielnego pt. "Halloween: Zabawa czy igraszki z diabłem". Jako osoba, która hobbystycznie podchodzi do swoich badań odpowiem na owo pytanie: Zabawa. Zabawa i nic ponadto. Ilekroć słyszę argumentację, iż jest to oddawanie czci demonom czy ściąganie na siebie ich uwagi, bardzo chce mi się śmiać. I nie z braku szacunku do osoby czy jego opinii. Jest to kompletnie odruchowa reakcja na wierutne bzdury - przepraszam - nie umiem jej powstrzymać. Ale może po kolei?
Przede wszystkim trzeba przyznać teologom/teistom pewną rację - rzeczywiście Halloween wywodzi się z kultury pogańskiej. Rzecz w tym, że na przestrzeni zgubienia w wierzeniach pogańskich bóstw, przybrało ono formę bardziej zabawy niż obrzędu i tak też pozostało (przy czym nazywane jest Wigilią Dnia Wszystkich Świętych [z ang. All Hallows' Eve w oryginale] i nie jest to żadne bezczeszczenie owego święta). Raczej nie martwiłbym się o 'święto', które w stosunku do Bożego Narodzenia czy Wielkanocy nie chowa zbyt wielu pogańskich zwyczajów - taka zabawa "jeszcze nikogo nie zabiła". Cudzysłów jest konieczny w celu nadmienienia, że nie chcę w komentarzach widzieć przykładów dzieci, które udławiły się cukierkiem, przewróciły się chodząc od domu do domu itd. Po prostu jest to zbędne i mija się z celem i przesłaniem. Sama zabawa ich nie zabiła; koniec tematu.).
Następnie wspomnę o Bożym Narodzeniu. Niech Was ręka Boża broni, albowiem świętujecie w dużej mierze pogańskie tradycje - jak śmiecie tak bluźnić? Ale po kolei: Przede wszystkim, co w Bożym Narodzeniu jest w pełni chrześcijańskiego? Wymienię te elementy:
- Nazwa -> Nie da się ukryć. Iście chrześcijańska
- Pasterka -> Coś co chrześcijaństwo dodało do świąt obchodzonych w tym czasie
- Pierwsza gwiazdka -> Na pamiątkę Gwiazdy Betlejemskiej
- Dwanaście dań -> Widać jakieś nawiązanie do dwunastu apostołów
A poza tym? Kolacja, prezenty, data, choinka, opłatek - wszystkie te zwyczaje pochodzą z pogańskich wierzeń; zostały tylko trochę przerobione. Nie boicie się, że oddajecie cześć bogowi słońca? No bo przecież skoro przebieranki to zbliżanie się do szatana, to jedzenie kolacji mniej więcej pod koniec grudnia, dawanie sobie prezentów czy posiadanie choinki w domu to ewidentne oddawanie czci bogom słońca. Nie mam racji? No jeśli uznamy słowa teologów/teistów za prawdziwe, to wtedy moje słowa również będą prawdziwe.
Przejdę sobie luźno przez dożynki. Dożynki w dzisiejszych czasach mają bardzo chrześcijański oddźwięk, gdyż jest to święto dziękczynienia Bogu za urodzaje. Plecie się wtedy wieńce, zanosi do kościoła i święci - ogólnie, nie ma tu nic nie-chrześcijańskiego, czyż nie? Otóż jest tego trochę. Nie czepiam się daty, bo wiadomo - zbiory to zbiory. Uczepię się wieńców i sposobu celebracji, bowiem już w kulturach pogańskich organizowało się tańce, robiono wieńce w celu zbliżenia się do boga urodzajów (zależnie od kultury różnie nazywanego) lub bogini - czy więc czujecie, że robiąc wieńce i tańcząc na festynach oddalacie się od Boga i zbliżacie się do jakiegoś innego boga? Chyba nie...
Wywody zakończę na Wielkanocy - krótko, bo niewiele trzeba pisać. Jest to chrześcijańskie święto, które jednak, jak poprzednicy, genezą bardzo głęboko wchodzi w wierzenia pogańskie. Począwszy od zajączka (powszechnie znanego jako symbol płodności), przechodząc przez pisanki (sięgające tradycją daleko przed narodziny Chrystusa) na nazwie kończąc (wywodzi się ona bowiem z nazwy chaldejskiej bogini). I chociaż pomysł szczytny, to jednak nie wykorzeniono pogańskich zwyczajów z tegoż święta. Ale do czego to wszystko zmierza?
Chrześcijaństwo, będąc stosunkowo młodą religią, zbudowało swoje święta na pogańskich wierzeniach, zmieniając tylko cel celebracji lub nazwę, ewentualnie dodając nowe elementy, nie zmieniając jednak jego tradycji; wykorzenienie starych tradycji byłoby niemożliwe, a posadzenie religii na wyrobionej glebie sprawia, że szybciej się przyjmuje i spotyka się z mniejszym protestem; tak samo Halloween uzyskało nową nazwę, zostając przy jednym koncepcie, którego celem mimo wszystko w dzisiejszych czasach jest tylko zabawa. Nie sądzę, aby dziecko przebrane za ducha ze szmaty lub prześcieradła krzyczące "cukierek albo psikus" było narażone na opętanie; jest to po prostu irracjonalne; to straszenie rodziców i dzieci, przy czym nie istnieje taka potrzeba - dajcie sobie spokój, zostawcie święto w spokoju; amen!
Osoby, które dotrwały do tego miejsca prosiłbym o polubienie (jeśli się spodobało), komentarz (z opinią) i udostępnienie tego dalej (poprzez pinteresta, bloggera, facebooka czy inne media). Z góry byłbym wdzięczny, gdyż nie ma chyba lepszego znaku, że ktoś mnie czyta i lubi mój materiał, niż właśnie powyższe formy dania znaku życia. Pamiętajcie o obserwowaniu bloga poprzez google+!
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz