Dzisiaj tak luźno o internetach i o tym, z czym możemy się w nich spotkać :P
Zacznijmy od memów. Czym jest mem, z pierwotnego pojęcia, chyba każdy rozumie. Do jakiej rangi wyewoluował, nie każdy chyba wie. Otóż pierwotnie memem nazywaliśmy charakterystyczne zdjęcie z charakterystycznym dla niego podpisem (lub też mniej charakterystyczne zdjęcie z podpisem świetnie dobranym). Teraz jednak pojęcie to przeszło tak gwałtowną zmianę, że memem nazywamy już nie samo zdjęcie, a całokształt dotyczący osoby, pojęcia czy wydarzenia. Tak memem w internecie stały się wiedza Hitlera o Holocauście, Jon Sudano, Donald Trump czy... San Escobar, o którym, jak pewnie większość z was wie, ostatnio bez ustanku nawijam. Ale o co chodzi? Otóż wystarczyło założenie kanału przez Jona Sudano, aby cały internet "Pewnego razu powiedział 'mu', że świat 'go' wykołuje". I charakterystyczne "somebody once told me the world is gonna roll me" nie pojawia się tylko pod zdjęciem Jona Sudano, ale także na karcie wyborczej w USA, w nowym odcinku Gry o Tron czy najnowszym sezonie Supernatural. Po prostu wszędzie. Człowiek wyszedł z oryginalnym pomysłem na kanał (polecam jego covery, są świetne. Szczególnie "Bring me to life") i zapoczątkował falę jednego wielkiego beczkowania. Somebody once told him, the world is gonna roll him, so he started a youtube channel and brought a meme to life!
Tak samo wystarczyło wystąpienie Trumpa i już zaczęto robić pełno parodii, starodefiniowanych memów i innych dziwnych rzeczy na ten temat. Trump stał się jednym wielkim memem w internecie. Nie inaczej było z San Escobar.
Wystarczyła jedna pomyłka Pana Ministra Waszczykiewicza Waszczykowskiego i magicznie między Meksykiem a Gwatemalą utworzone zostało niepodległe państwo z bogatą historią, kulturą i własnym dialektem języka Hiszpańskiego... Żartowałem; oczywiście San Escobar zostało założone na ziemiach odkrytych przez Cristóbala Colóna u końcówki XV w. Pewnie nikogo więc nie dziwi język hiszpański. Tak być musiało i tyle. Możecie kupić koszulki, słownik czy przewodnik po San Escobar... Nie, to nie reklama. Zapraszam na wakacje na San Escobar, warto!
Społeczeństwo to drugi temat na dziś. Szczerze mówiąc to bawi mnie mentalność różnych społeczeństw. Pewnie niejednemu z was obiło się o uszy, że Polacy to "cebulacy" i inne. Jest to strasznie nieprzyjemna generalizacja, ale biorąc pod uwagę zachowanie większości Polaków, niestety całkiem trafna... Co się składa na Cebulowość Polskości?
1. Narzekanie
Do tej pory bawią mnie ludzie, którzy zagłosowali na PiS ze względu na obietnice wyborcze, a teraz narzekają, bo "coś jest nie tak"; ogólnie na jaką partię byśmy nie zagłosowali, spotkamy się z niedotrzymaniem/złamaniem obietnic wyborczych. Przecież one mają taki sam cel jak zasady - są po to, żeby je zobojętniać łamać. No. Przynajmniej w oczach partii politycznych, które je składają. Dopóki nie ma jakichkolwiek następstw złamania obietnicy wyborczej, dopóty mogą nam obiecać, że z Polski wyruszy polską rakietą ekspedycja na Jowisza i część osób ze względu na obietnicę zagłosuje na nich [Mam nadzieję, że użyta tu hiperbola przemawia do Was i rozumiecie o czym mówię]. Ogólnie chodzi o narzekanie na coś, na co miało się wpływ, ale się go nie wykorzystało, albo się nie przemyślało wyboru. To taki sam bullshiet jak kwestia "po co miałem iść na wybory, skoro nic bym nie zmienił" - powiedziało 15mln Polaków, które chciało zagłosować na Nowoczesną.
2. "Narodowośćiowość" (jakież to piękne słowo internety potrafio wymyślić; w sensie, bycie Narodowcem)
Tia... Polacy to świetne społeczeństwo. Gdy Sebiks ukradnie butelkę pepsi i zarzuci petardą do lokalu, po czym zostanie zabity przez Turków, to robią z niego ofiarę i bohatera narodowego. Gdyby Turek był na miejscu Sebiksa, to skandowaliby imiona odpowiedników Turków z pierwszego przykładu, bo załatwili wroga. Gdy Ukrainiec zarabia więcej niż ty, to narzekasz, bo nie masz tyle samo. Gdy zarabia, ale ma mniej, to narzekasz, że tego "mniej" nie ma Polak, tylko właśnie Ukrainiec. Ogólnie Polska została uznana za jedno z najbardziej tolerancyjnych państw (nie wiem jak to się stało), a, jednocześnie, Polacy za jeden z bardziej rasistowskich narodów świata (ciekawe dlaczego?). Przeciętnemu Polakowi wcale niedaleko do Hitlera. Brakuje mu tylko bycia chorym psychicznie (A nie, czekajcie; Hitler nie wiedział o Holocauście; nvm)
Oczywiście jest to duże generalizowanie i nie każdy taki jest, ale generalnie mentalność naszego społeczeństwa (z resztą nie tylko naszego. Daleko nie trzeba szukać, bo ok. 6500 km od Polski na zachód znajduje się takie państwo, które nazywa się Stany Zjednoczone i wybrało prezydenta, którego nikt nie chce XD) jest tragiczna i trzeba o tym wspomnieć. Najlepsze jest to, że większość osób śmieje się z tego wszystkiego, a nie zdaje sobie sprawy, że tak na prawdę jest. (Pozdro Piter :V)
Jeśli się podobało, to miło by było, gdybyś polubił, skomentował lub udostępnił ten post szerszemu gronu odbiorców.Żegnam ozięble Ciepłe "do następnego" ode mnie!
Jeśli się podobało, to miło by było, gdybyś polubił, skomentował lub udostępnił ten post szerszemu gronu odbiorców.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz